Weź do ręki banknot dziesięciozłotowy i zastanów się – dlaczego jego wartość ma być większa niż wartość zadrukowanego papieru?
Dzieje się tak dlatego, że jest ktoś, kto używa aparatu władzy po to, by taką wartość zadrukowanego kawałka papieru wymusić. Wartość ta jest czysto umowna (czy raczej – zadekretowana) i dlatego zdarza się, że spada ona gwałtownie, praktycznie do zera.
W czerwcu roku 1922 Niemcy płacili za funt chleba 3,5 marki. W październiku roku następnego cena bochenka chleba wynosiła już 630 milionów marek. Z użycia wyszły porfele. Zastąpiono je walizkami.
Duża inflacja? Na Węgrzech w roku 1946 inflacja wyniosła 41 900 000 000 000 000 % (41,9 tysiąca bilionów procent) w skali miesiąca a banknot o największym nominale opiewał na 100 000 000 000 000 000 000 (sto trylionów ) pengő.
Twoje złotówki, dolary, euro mogą pewnego dnia stać się praktycznie bezwartościowe. Bardzo prawdopodobne jest, że stanie się tak wtedy, gdy powstanie i upowszechni się środek wymiany, którego wartość będzie niezależna od czyichkolwiek dekretów.
Tysiąc lat temu, sześćdziesiąt lat temu, dzisiaj – wartość 10 węgierskich pengő jest praktycznie równa zeru. Jeśli w podróż w czasie wybierzemy się mając w kieszeni uncję złota – o jej wartość martwić się raczej nie musimy.
Choć jest to przecież do pomyślenia – to jednak dziwnie byłoby płacić za zakupy w Auchanie złotym krugerrandem. W sojusz z kruszcami wszedł tutaj Internet.
Wyobraźmy sobie złotą sztabę spoczywającą w sejfie w Szwajcarii. Wyobraźmy sobie, że posiadacz tej sztaby nie jest jej właścicielem. Właścicielami w różnych proporcjach są różni ludzie zamieszkujący różne części świata.
Wyobraźmy sobie teraz, że posiadacz rejestruje kto jest właścicielem jakiej części sztaby oraz rejestruje wszelkie zmiany w tym zakresie. Jeśli pan Kowalski z Łodzi chce przekazać panu Sungowi z Pusan uncję złota za tłumaczenie tekstu z polskiego na koreański – wówczas loguje się do systemu informatycznego administratora złota i “przelewa” rzeczoną uncję na konto pana Sunga.
Tym samym powstaje system, w którym możliwy jest obrót kruszcami składowanymi w określonym miejscu bez konieczności ich fizycznego przenoszenia pomiędzy kontrahentami.
Zresztą, po co sobie wyobrażać skoro można samemu zobaczyć a nawet i założyć konto w kruszcowych bankach internetowych: GoldMoney, e-Bullion, e-Dinar, Pecunix, e-gold… Ilość kont to już, a może – na razie – miliony.
System ledwie raczkuje. W niedalekiej przyszłości dylemat czy lepiej mieć umowny surogat, czy towar o rzeczywistej wartości rynkowej każdy będzie musiał rozstrzygnąć sam.
Ostatni zostaną z walizkami wypełnionymi papierem.
Tagi: DGC, digital gold currency, e-Bullion, e-Dinar, e-gold, e-złoto, GoldMoney, Liberty Reserve, Pecunix, waluta internetowa
sierpień 5, 2008 o 10:06 am |
Ciekawy sposób podejścia do zagadnienia. W ten krajobraz doskonale wpisuje się Thomas Eriksen uzający, że w niedalekiej przyszłości, której granice stają się powoli widoczne, głównym towarem a zarazem środkiem płatniczym będzie niepodzielna uwaga konsumentów. W zasadzie Google pokazał jak to może wyglądać.
październik 2, 2008 o 12:07 pm |
[...] artykuły na temat na temat pieniądza kruszcowego: “Nieustająca kariera złota” i “Złoty Internet”. Metale szlachetne, takie jak złoto i srebro, niewątpliwie są najlepiej sprawdzonymi środkami [...]
kwiecień 26, 2009 o 9:13 am |
[...] artykuły na temat na temat pieniądza kruszcowego: “Nieustająca kariera złota” i “Złoty Internet”. Metale szlachetne, takie jak złoto i srebro, niewątpliwie są najlepiej sprawdzonymi środkami [...]