Pani Henryka Bochniarz jest jedną z „lokomotyw” bblog.pl. więc z ciekawością, choć bez większych złudzeń, zajrzałem na jej bloga.
Cóż – nie zdziwiłem się, że notkę „Coraz trudniej zachować zimną krew” wbrew tytułowi czytałem niemal ziewając.
Pani Bochniarz pyta „kogo dziś aresztują i za co?” tonem jakby w Polsce rządził wskrzeszony Mikołaj Jeżow. Okazuje się w dalszej części, że organy ścigania jednak nie zsyłają do łagrów i nie torturują; uprawiają po prostu jakąś masochistyczną zabawę w zatrzymania na podstawie zarzutów o sile bańki mydlanej a ulżywszy sobie tym faktem – puszczają molestowanego aresztanta na wolność. Przynajmniej zdaniem Pani Bochniarz takie dziwne zjawisko obserwujemy.
Później bez specjalnego związku z dramatycznym wstępem następują pioruny rzucane na pomysł 800 złotowego zasiłku dla bezrobotnych. Gwałtu rety, co za leseferyzm! Ale niech tam – umówmy się, że w blogach nie ma zakazu pisania banałów. Dalej Pani Bochniarz grzmi na tych wszystkich strasznych bezrobotnych, emerytów i rencistów, którzy tak się uwiesili budżetu, że niechybnie z powodu tych obiboków wszyscy pójdziemy na dno. Jużci – zginiemy niechybnie przez te krwiożercze babcie-cwaniaczki i leniwych birbantów na zasiłku. I choć banał wsparty kolejnym banałem nie zmienia się w nic ciekawego to Pani Bochniarz koniecznie chce dodać jeszcze jeden – banał o dawaniu wędki zamiast ryby. Stężenie banalności staje się trudne do wytrzymania, owo wędzisko tak już jest zmurszałe, że lada chwila złamie się pod ciężarem haczyka.
No tak – ale czegoś tu jakby brakuje. Czy polska kasa wycieka tylko na socjal? Nie – polska kasa wycieka też i innymi strużkami lub raczej – rzekami. Od FOZZ matkującej wszystkim aferom dogorywającej III RP aż po najmniejszy przetarg w Wygwizdowie Górnym – płynie ocean kradzionej forsy finansując złote klamki tych którym się w aferalnej III RP „powiodło”. Ale to Panią Bochniarz interesuje jakby mniej. A już w ogóle nie interesuje jej, że golonym z pieniędzy frajerom nie chce się frajerzyć jeszcze bardziej i harować na posiadłości Pana Mazura w ju-es-ej rezygnując w imię zasad z ochłapów socjalu. Interesowny proletariat swą postawą moralną za Chiny Ludowe nie chce zapewnić Pani Bochniarz dobrego humoru.
Fasadowy liberalizm tekstu jest tak wypłowiały, że tu już nawet odcienia koloru nie widać, wygląda jak biały element garderoby wyprany w towarzystwie czegoś, co puściło trochę farby.
Wracając jeszcze do owej wędki – gdyby Pani Bochniarz naprawdę była za wolnym rynkiem to nie narzucała by się ze swoim rozdawnictwem wędek tylko była za tym, aby państwo zabrało swoje łapska i od ryb i od wędek i aby wreszcie zaczęło być poważne i nie bawiło się w gospodarkę w ogóle.
Ale przecież mając wędkę można tyle złowić, więc po co komu taki całkiem wolny rynek…